Jak to jest z tymi postanowieniami noworocznymi?

img_0608

Mamy już za sobą praktycznie cały pierwszy tydzień w Nowym Roku. Jak tam Wasze postanowienia? Zaczęłyście je wypełniać? Zgodnie z pierwszym punktem codziennie o godzinie 18 ćwiczymy z Chodakowską? A może w tym roku będziemy czytać więcej książek? Wyjeżdżamy zwiedzać kolejny kawałek świata? A może zarabiamy swój pierwszy milion? Pomysłów na postanowienia noworoczne jest mnóstwo! Gorzej z realizacją. Bo kiedy nadszedł już ten pierwszy stycznia nagle okazuje się, że się Nam nie chce. Wraca codzienna rutyna: szkoła, uczelnia, praca, dziecko, dom, kłopoty i jeszcze ten szalony mróz za oknem …  Możemy zacząć tłumaczyć sobie, że nowe życie zaczniemy od nowego tygodnia. Także z pierwszym poniedziałkiem, każda z Nas bierze się ostro do pracy! Ale czy tak się stanie? Coś czuję, że nie. Bo wtedy zaczną się wymówki ,,tego się jednak nie da zrobić” , ,,a tego to ja nie potrafię” , ,,mam dość (chociaż w sumie dopiero zaczęłam)”. Całkowicie wyczerpane walką z samą sobą, postanowicie wrócić do codziennej rutyny.

U mnie motywacja potrafi spaść nawet po kilku dniach. Najpierw podchodzę do czegoś z ogromną euforią, co jest dużym błędem. Nakręcam się do najwyższych granic, by później gwałtowanie zlecieć z powrotem na dół. Wystarczy, że wrócę zmęczona, wtedy nie potrafię zacisnąć zębów i zrobić tego, co miałam zaplanowane. Macie podobnie? Przekładam daną rzecz na kolejny dzień, aż w końcu moje postanowienie odchodzi w niepamięć. Dlatego stwierdzam, że może w naszym życiu są te ważne i mniej ważne postanowienia. Jeśli na czymś naprawdę bardzo mi zależy to mimo zmęczenia, bólu czy choroby wykonam to. Muszę liczyć się z przeszkodami, które życie podkłada mi codziennie pod nogi, ale wiem, że zmaganie się z przeciwnościami w końcu może doprowadzić mnie do upragnionego celu. Bo niestety nie ma kolorowo. Owszem łatwo sobie coś postanowić licząc, na bardzo szybki i spektakularny sukces. Jednak tak to nie działa. Nawet jeśli zaplanujecie sobie ćwiczenia z Chodakowską to potrzeba co najmniej kilku dobrych tygodni pracy, żeby zobaczyć pewne efekty. Dlatego ważna jest gotowość i motywacja do zmiany. Musimy również popatrzeć na nasz cel od strony realistycznej. Dobrze sobie go rozplanować w czasie. I nie szaleć! Bo im więcej euforii, tym większy słomiany zapał. Ja na spokojnie zazwyczaj w sobotę bądź niedziele siadam z kalendarzem i planuję sobie działania na kolejny tydzień. Wtedy widzę ile czasu zostało mi na ewentualne dodatkowe zajęcia. Oczywiście nie zawsze wszystko udaje mi się wykonać zgodnie z planem. Zdarzają się pewne spontany, na które nie mam wpływu, a które oddalają mnie od upragnionego celu. Jednak bez pewnych spontanicznych decyzji życie byłoby nudne. Cóż mogę tu doradzić? Lepiej skupić się na jednym, podstawowym, ważnym dla Nas celu, który znajduję się w granicach Naszych możliwości niż na całej 10-tce. Dobrze zacząć małymi kroczkami, niżeli rzucać się od razu na głęboką wodę. Powoli wyrabiać w sobie pozytywny nawyk. Przecież Nasze cele zazwyczaj nie wiążą się z robieniem czegoś przyjemnego. Wręcz przeciwnie często potrzeba dużo trudu i wytrwałości. Jednak nie trzeba stosować wymyślnych technik. Nie musicie od razu czytać książek o regułach motywowania się czy rozwoju. Wystarczy znać swoje możliwości i wyznaczyć sobie coś realnego do osiągnięcia. Coś co jest na tę chwilę dla Nas bardzo ważne może się udać, jeśli tylko będziecie cierpliwe. Odkryjcie co tak naprawdę napędza Was do działania i sprawia Wam radość, mówcie ,,chcę” a nie ,,muszę”. Postarajcie się zapanować nad swoim zapałem i rozplanujcie siły w dłuższej perspektywie, a kto wie, może pod koniec grudnia napiszecie mi, że ,,mój cel został osiągnięty”.

img_0625

14 Comments

Add Yours
  1. 2
    Shizuko

    Bardzo mądry wpis. Masz rację, problem tkwi w tym, że większość rzeczy które sobie postanowimy nie zaliczają się do przyjemności, lecz do przymusu. Schudniemy, będziemy się uczyć, rzucimy palenie. Co przyjemnego jest w rezygnowaniu z ulubionych rzeczy? Mimo, iż cel jest wart poświęceń fajnie dodać do swojej listy postanowień również takie punkty jak : zrobię coś dla siebie, kupię coś ładnego, zadbam o siebie by czuć się dobrze. Tak na marginesie, moim postanowieniem na ten rok jest wygrać z depresją.
    http://shizuko-ai.blogspot.com/

    • 3
      Kinga Iwanek

      Dokładnie, nawet te małe cele i postanowienia potrafią sprawić Nam wielką radość!
      Depresja … może uda mi się Ci jakoś pomóc ; )

  2. 4
    KSIĄŻKI DOBRE JAK CZEKOLADA

    Rok temu udało mi się zrealizować większość postanowień noworocznych, jak będzie z tegorocznymi? Okaże się. Moje cele nie są brane z kosmosu, dlatego też udaje mi się je wykonać. Jeśli ktoś założy sobie, że schudnie 15 kg w miesiąc, czeka go szybkie rozczarowanie. Dlatego tak ważne jest aby do postanowień podejść realnie. 🙂

  3. 5
    Aviviell

    Zgadzam się z Tobą całkowicie, ponieważ im większa euforia z danego postanowienia, tym słomiany zapał częściej nas dopada. To straszne, ale przyznam się, że mam tak prawie zawsze, jeżeli chcę zacząć robić coś systematycznie i skrupulatnie. Nastawiam się maksymalnie, a następnie to odchodzi w niepamięć, ponieważ zapominam o tym, a raczej unikam celowo, ponieważ dopada mnie niesamowite znużenie. Chciałabym czasem zupełnie inaczej podchodzić do wszystkiego, być zadowolona z tego, co spełniłam, ale zwyczajnie nie potrafię. Jednakże po Twojej wypowiedzi jestem pewna, że zrobię wszystko, by stać się kimś, kto stara się wejść na drogę dobrych nawyków i przyzwyczajeń. Postaram się zasypiać z myślą, iż wykorzystałam ten dzień w stu procentach, a nie przeleżałam i oglądałam seriale, które niewiele wnoszą do mojego życia. Zauważyłam, że czytając książki motywacyjne tak na dobrą stronę zniechęcam się do działania. To ewidentnie ten słomiany zapał.
    Świetnie napisany post, zdjęcia uzupełniają całość, a przejrzysty i estetyczny wygląd bloga jedynie przykuwa oko.
    Z pewnością będę zaglądać tutaj ! 🙂
    Dziękuję, że uświadomiłaś mi tyle niesamowitych rzeczy.

    • 6
      Kinga Iwanek

      A ja dziękuję za tak piękną i wyczerpującą wypowiedź 🙂 cieszę się ogromnie, że mogłam wskazać mam nadzieje, że właściwą drogę w realizowaniu tego, co dla Ciebie ważne.
      Pozdrawiam cieplutko ;*

  4. 7
    Pani Antosiak

    Ja nigdy nie miałam postanowień bo wiedziałam, że w nich nie wytrwam. Teraz mam tylko jedno, takie malutkie. Moim postanowieniem jest czytać dużo więcej pięknych książek. Jest siódmy stycznia, a ja już przeczytałam cztery bo miałam troszkę wolnego czasu. Staram się znaleźć chociaż pół godzinki, na przykład jak wracam ze szkoły autobusem. 🙂

  5. 14
    PsychoLogika

    Postanowienia muszą być przemyślane. To ma być coś,czego naprawdę chcę,co naprawdę chcę zmienić czy osiągnąć. Nie coś,co ambitnie brzmi,jest popularne czy chciałbym to,ale doskonale wiem,że jest to awykonalne. Bo są rzeczy niemożliwe a teksty,że nie ma ich są po prostu kłamstwem,które ma być niby motywacją. Nie ma nic gorszego niż rzucanie się na rzeczy niemożliwe,ponieść (pewną)porażkę i potem się już całkowicie zniechęcić.
    Jeśli już ma się takie postanowienie,którego się chce,które jest realne to warto dbać właśnie o regularną realizację,choćby czasem miała się ona wiązać z przymusem. Bo czasem lepiej się zmusić niż całkowicie zniechęcić. Oczywiście jeśli realizacja celu polega od dłuższego czasu na przymuszaniu się to znak,że coś nie gra. I warto się zastanowić czy może to postanowienie jednak nie było dobrze wybrane. Można je zmienić. Przez cały rok można je zmieniać,dodawać nowe. Początek nowego roku nie jest przecież czasem magicznym,że tylko od tej daty można wyznaczać sobie cele i tylko te mają szansę się spełnić 😉 Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *