IMG_0013

Aura zimowa nie sprzyja wychodzeniu na dwór. Nie jest pięknie, biało i puszyście. Wręcz przeciwnie, wielka chlapa, która w nocy zamarza, by w dzień móc znowu się odmrozić. Dlatego ja nie mam w ogóle ochoty wychodzić z domu. I gdybym mogła przesiedziałabym te zimowe tygodnie nie wychylając nosa na zewnątrz, ewentualnie uciekłabym w góry i czekała tam do wiosny. Jednak sesja dalej trzyma mnie w Lublinie i nie pozwala się ulotnić. Staram się zatem jakoś sobie radzić. Czekam tylko do weekendów, by w końcu móc przewertować książkę, czasopismo, gazetę, cokolwiek, niezwiązanego ze studiami i popracować nad blogiem. Jednak niedawno przeczytałam coś, co bardzo emocjonalnie na mnie wpłynęło, uderzyło i nie chciało puścić. 

IMG_1118

,,Jeszcze jeden oddech” to książka, którą dostałam od najmłodszej siostry pod choinkę. Wyczekiwana przeze mnie, ponieważ byłam ciekawa zawartości, po przeczytaniu, że jest to pozycja numer 1 na liście bestsellerów ,,New York Timesa”. Zainteresowana osobą Paul’a Kalanithi byłam głodna wiedzy na temat historii życia i choroby tego neurochirurga. Przed przeczytaniem ”głodna wiedzy”, po prostu ciekawa. Po przeczytaniu nie wiedziałam, co z siebie wydukać, zapytana przez mamę, jak książka. Bo nie jest to zwykła publikacja, to najlepsza książka jaką przeczytałam w swoim dotychczasowym życiu! I piszę to świadomie, otwarcie, nie wstydząc się, że ktoś może mi powiedzieć, że jeszcze za mało przeczytałaś! Będę ją polecać każdemu z kim tylko wejdę w temat życia i śmierci. Bo o ile z tego pierwszego korzystamy cały czas, to często nie zdajemy sobie sprawy, że to drugie może zaskoczyć Nas naprawdę szybko.
Paul … młody człowiek, naprawdę zbyt młody, by umierać. Do tego lekarz, dokładniej neurochirurg. Poza tym ogromny miłośnik poezji. Zanim podjął się studiowania medycyny, kształcił się na studiach z literatury. Poczucie pomocy ludziom było silniejsze. Po długiej rezydenturze, gdy otwierają się przed nim szerokie ścieżki kariery, propozycje pracy w najbardziej prestiżowych klinikach i instytutach badawczych słyszy diagnozę – rak płuc. Jest to nowotwór, który atakuje bez ostrzeżenia. Rozwija się powoli, ale później działa już bardzo błyskawicznie. I gdy czasami zdaje się, że jest lepiej, to przychodzi zaraz taka chwila, że pogarsza się choremu i jest znacznie gorzej. Wiem, bo w naszej rodzinie, również jedna osoba cierpiała na ten rodzaj raka.
Nie wyobrażam sobie nawet jak ogromny ból musiała czuć żona tego mężczyzny. Nie mieli dzieci i kiedy mąż dowiaduje się o chorobie podejmują starania o potomka. Wszystko dzieje się bardzo szybko, bo choroba robi spustoszenie w organizmie. A lekarz staje się z dnia na dzień pacjentem. Pisze, dużo pisze. Jego marzeniem było wydać książkę. I właśnie to, co dzisiaj ja trzymam w rękach, co mam nadzieje, że również i Ty niebawem będziesz mieć zaszczyt trzymania w swoich dłoniach to żywe świadectwo walki i determinacji tego człowieka.
Dziennik brytyjski ,,Guardian” napisał : ”Ta książka w piękny i mądry sposób przekonuje nas, że każdego dnia konfrontujemy się ze śmiercią… Ale prawdziwe pytanie brzmi nie JAK DŁUGO, lecz JAK będziemy żyć – odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy w żadnym podręczniku… ”
Jak u mnie ciężko o łzy, tak przy tej książce płakałam bez ograniczeń.

IMG_1128

IMG_1160

ZDJĘCIA – DOMINIK i ja