IMG_9025

Kiedy tak naprawdę czujemy się szczęśliwi? I co to jest szczęście? Dla wielu to pojęcie względne, bo nie ma jednej dobrej, odpowiedniej definicji. Dla każdego z Nas szczęście może oznaczać coś innego. Na pierwszym roku studiów zapoznawaliśmy się z piramidą potrzeb Maslowa. Ten amerykański psycholog twierdził, że istotą szczęścia jest zaspokojenie potrzeb. Najpierw zaspokajane są potrzeby fizyczne, następnie bezpieczeństwa, przynależności i miłości, szacunku, a na końcu samorealizacji. Według Maslowa osoba szczęśliwa to ta, która zaspokoiła wszystkie potrzeby. Musi coś w tym być, skoro poznajesz i uczysz się tego na psychologii.

Ale chcę na coś zwrócić uwagę. Zauważcie, że mimo wielkich momentów, które są przez Nas wszystkich wyczekiwane i podczas, których czujemy się niezwykle szczęśliwi, przychodzi później znów codzienność. I gdy wtedy czuliśmy się tak, jakby cały świat padał Nam do stóp, to po dniu, dwóch czy trzech znowu zostajesz z pewną tęsknotą i nie czujesz już tego, co jeszcze chwile temu. Ja miałam tak niedawno z pewnym wyróżnieniem, czułam się rewelacyjnie i mega wyjątkowo. Oczywiście nie trwało to w nieskończoność. Czekam teraz na kolejne, jeszcze większe!

Więc jak to jest z tym szczęściem? Przychodzi, odchodzi? Czy można posiadać je cały czas?

IMG_9054 IMG_9034

,,Mam najlepszą pracę na świecie. Badam, co czyni ludzi szczęśliwymi. W Instytucie Badań nad Szczęściem, Happiness Research Institute, który jest niezależnym think tankiem zajmującym się dobrostanem, szczęściem i jakością życia, staramy się rozpoznawać przyczyny i skutki ludzkiego szczęścia, by móc podnosić jakość życia ludzi na całym świecie” – pisze Meik Wiking w swoje książce ,,Hygge, klucz do szczęścia”.

Wiecie zazdroszczę mu tej pracy! I to bardzo, bo to co robi może sprawić, że Ty i Ty i Ty będziesz czuć się szczęśliwy! Kojarzy mi się to trochę z dobrą wróżką : ) Serwuje Ci na tacy badania, z których możesz czerpać i szukać swojego złotego środka. Swoją siedzibę Meik i jego zespół mają w Danii, a konkretniej w Kopenhadze. Podobno to jeden z najszczęśliwszych narodów na świecie! Więc może warto byłoby się kiedyś tam przeprowadzić. Ale nie jest to konieczne : ) Stan hygge, o którym pisze autor można uzyskać wszędzie. Wystarczy tylko trochę odpowiednich czynników, które pozwolą nam zbudować uczucie ciepła oraz przyjemności.

Dla mnie hygge (swoją drogą bardzo podoba mi się to określenie) to stan bardzo osobisty, nie do przeżycia z kimś obcym. Jak przeczytacie w książce, hyggetime można doświadczać zarówno samemu, jak i z innymi ludźmi. Ale muszą być to osoby zaprzyjaźnione, przy których czujesz się w pełni swobodnie. A, że relacje społeczne stanowią podstawę ludzkiego szczęścia, to rzeczywiście można odpłynąć, nie wypowiadając nawet jednego słowa. Bo będąc w grupie, będąc razem możecie stworzyć tak niebywałą atmosferę, że nawet milcząc będzie odczuwało się ten stan.
Jak wygląda moje hygge? Najczęściej występuje na przełomie jesieni i zimy. Kiedy na dworze robi się zimno. Gdy wracam do domu na święta i mogę usiąść na parapecie okna w swoim pokoju z kubkiem gorącej czekolady. Gdy jest mi ciepło, mimo mrozu na dworze i szalejącej zamieci. Gdy czuję się po prostu bezpiecznie. Taki spokój, którego od czasu do czasu doświadczam to ten rodzaj szczęścia, który bardzo sobie cenię.

A atmosfery relaksu, komfortu, rozkoszy i wdzięczności do tego, co dostarcza Nam życie można smakować codziennie. I o tym w dużym skrócie jest książka Meik’a Wiking’a. Podaje on mnóstwo przykładów podpartych badaniami na spędzanie czasu w sposób hygge, czyli po prostu przyjemnie. Mam nadzieje, że po przeczytaniu tego wpisu zrobicie dziś wieczorem coś, co uczyni Was chociaż przez chwile szczęśliwymi! Coś płynącego z głębi serducha!

IMG_9104 IMG_9100

ZDJĘCIA – PAULA SULIMA